„Piąta historia” – wystawa transferów malowideł Władysława Trebuni Tutki

30 października 2020
UWAGA: W związku z sytuacją epidemiczną i ustanowieniem w Krakowie tzw. „czerwonej strefy” budynek WKiRDS jest zamknięty dla osób z zewnątrz. Wystawa zostanie zaprezentowana w formie postów na profilu Galerii Cztery Ściany oraz stronie WKiRDS ASP w Krakowie.

Zapraszamy na wystawę „Piąta historia” prezentującą malowidła ścienne Władysława Trebuni Tutki, zdjęte w ramach akcji ratunkowej przez zespół konserwatorów latem 2019 roku. Ze względu na obecną sytuację wystawa równolegle zaistnieje w Internecie, w postaci podążających za tekstem kuratorskim postów na profilu facebookowym Galerii, rozwijających tytułowe pięć opowieści, oraz odpowiadających temu epizodów na niniejszej stronie.

Wystawa potrwa od 23.10.2019 do 20.11.2020.
Kurator: Oskar Hanusek
Projekt plakatu: Olga Pawłowska
Zapowiedź wystawy

#1 WPROWADZENIE

Galerii Cztery Ściany zagościła wystawa nietypowa pod wieloma względami. Przy ścianach stoją wysokie na ponad dwa metry panele z malowidłami, okalając przestrzeń ekspozycyjną niczym Panorama Racławicka. Widok rozpościera się równie szeroki, z horyzontem ginącym w oddali. Sceny na nich przestawione są jednak intymne, dalekie od wielkich bitew, wydarzeń historycznych, bohaterów ważnych dla całej ojczyzny.

Wystawa „Piąta historia” w Galerii Cztery Ściany, fot. Oskar Hanusek
Poszczególne panele, chociaż stoją osobno, nie są odrębnymi malowidłami. Jest to tymczasowo podzielona ręką konserwatora gigantyczna kompozycja pt. „Odpoczynek na hali”, autorstwa Władysława Trebuni Tutki. Panele te nie są też obrazami sztalugowymi, a malowidłem ściennym, oddzielonym od muru zrujnowanego budynku w Suchem koło Poronina (razem z innymi polichromiami), podczas akcji ratunkowej latem 2019 roku.

Klamrą spinającą narrację wystawy będzie pięć opowieści: bacy, artysty, mieszkańca, konserwatora i niniejsza – piąta – historia. Wszystkie zmierzają do happy endu. Dla uratowanych dzieł Trebuni Tutki jest już przygotowana docelowa lokalizacja: trafią z powrotem do Suchego, gdzie będą cieszyć oczy lokalnej społeczności, która tak walczyła o ich uratowanie.

„Odpoczynek na hali” jest kolejnym przykładem współczesnej twórczości trafiającej na konserwatorskie stoły Pracowni Przenoszenia i Rozwarstwiania Malowideł Ściennych. Różni się znacząco od wcześniejszych obiektów, należących do rdzenia sztuki współczesnej: polichromii Jerzego Nowosielskiego, malowideł Marcina Maciejowskiego, Otto Zitko, Michela Kichki i innych. Wartości zawarte w tym dziele mają odmienny charakter, są powiązane z zagadnieniami historycznymi, kulturotwórczymi i społecznymi.

#2 OPOWIEŚĆ BACY

Skan fotogrametryczny malowidła przed konserwacją, wyk. Adam Grewenda

Szeroka na ponad 10 metrów scena malarska zaczyna się wśród skał i wykręconego pnia drzewa na tle ginących w oddali smreków. Dalej w prawo biegnie tatrzańska hala, przetykana gdzieniegdzie głazami i ograniczona na horyzoncie szczytami gór.

Fragment malowidła „Odpoczynek na hali” przed konserwacją, fot. Oskar Hanusek
Fragment malowidła „Odpoczynek na hali” przed konserwacją, fot. Oskar Hanusek

Obserwator szybko napotyka ślad ludzkiej ręki: proste ogrodzenie z wbitych w ziemię palików, połączonych trzema poziomymi drągami. Jest to koszar, przenośna zagroda dla owiec. Musi być wieczór, skoro już zamknięto w nim osiemnaście zwierząt. Wskazuje na to też złota poświata zalewająca halę oraz główna scena, rozgrywająca się na tle koszaru.

Grupa tradycyjnie ubranych górali skupiła się wokół dużego ogniska. Stoją, siedzą na kamieniach, jeden leży wsparty na łokciu. Trzy kobiety w chustach, ubrane w białe koszule, gorsety i kolorowe spódnice. Dużo liczniejsi mężczyźni w portkach z parzenicami, cuchach lub serdakach, w kłobukach na głowach i kierpcach na stopach. Przy samym ognisku widzimy nawet dwóch zbójników. W szerokich pasach i w wysokich czapach rodem z grafik Władysława Skoczylasa tańczą i skaczą przez wysokie płomienie.

Fragment malowidła „Odpoczynek na hali” przed konserwacją, fot. Oskar Hanusek
Fragment malowidła „Odpoczynek na hali” przed konserwacją, fot. Oskar Hanusek

Trzy osoby wyróżniają się strojem. Są to dwie jasnowłose damy w miejskich kapeluszach i sukniach oraz mężczyzna w zagranicznym stroju i tyrolskim kapelusiku z piórkiem. Mamy koniec XIX wieku, czasy gdy Zakopane, dzięki staraniom Tytusa Chałubińskiego, stało się już modnym kurortem. Nowocześni turyści przyglądają się dramatycznym wydarzeniom przy ognisku. Towarzystwo pali fajki, popija z cyrpoków – żętycę? A może gorzałkę, co sugerowałyby dwie beczułki w tle, od których zmierza roześmiany juhas, niosąc dwa pełne kubki.

Ognisko nie stanowi jednak centrum kompozycyjnego sceny – jest nim dwóch muzykantów, skrzypek i dudziarz. Namalowani dużo mocniej i precyzyjniej, z zachowaniem szczegółów stroju i instrumentów. Po prawej siedzi starszy z nich – prawdopodobnie Stanisław Budz Lepsiok zwany Mrozem, ostatni i najsłynniejszy dudziarz Podhala, baca na hali Mała Łąka i dziadek Władysława Trebuni Tutki. Urodzony w połowie XIX w., koncertował w kraju i za granicą, grał na pogrzebie Karola Szymanowskiego.

Fragment malowidła „Odpoczynek na hali” w trakcie utrwalania warstwy malarskiej, fot. Oskar Hanusek

Kim jest skrzypek? Część przedstawionych postaci wyraźnie ma pierwowzory w świecie rzeczywistym, ich identyfikacja wymaga jednak dalszych badań. Może jest to Stanisław Nędza Chotarski, młodszy od Mroza o 35 lat, skrzypek prymista, wielki autorytet i mistrz Władysława? A może Tadeusz Giewont Gąsienica, urodzony na początku XX wieku przewodnik i ratownik tatrzański, a zarazem skrzypek i aktor filmowy?

#3 OPOWIEŚĆ ARTYSTY

Władysław Trebunia na tle starszej polichromii w Suchem
Władysław Trebunia Tutka, na tle tkaniny własnego autorstwa (fot. dzięki uprzejmości rodziny)

O autorze malowidła wiemy natomiast dużo. Władysław Trebunia Tutka (1942-2012) urodził się w rodzinie niezwykle utalentowanej artystycznie. Nie bez przyczyny centrum „Odpoczynku na hali” zajmują muzycy – Władysław kojarzony jest przede wszystkim z słynnym zespołem Trebunie Tutki. Tymczasem, jak wspomina córka artysty, muzykę traktował jako hobby. Najważniejsza była dlań twórczość plastyczna. Uczęszczał do Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie, a następnie ukończył Akademię Sztuk Pięknych im. Jana Matejki. Jego wola zgłębiania tajników sztuki była niezwykle silna. Na Akademię dostał się dopiero za drugim razem, zatajając przed rodziną pierwsze niepowodzenie i chodząc na zajęcia jako wolny słuchacz. Malarstwa uczył się w pracowni prof. Hanny Rudzkiej-Cybisowej, grafiki u prof. Mieczysława Wejmana, by wreszcie obronić dyplom z tkaniny artystycznej u prof. Franciszka Walczowskiego.

 

Władysław Trebunia Tutka, tkanina artystyczna (fot. dzięki uprzejmości rodziny)

Po ukończeniu studiów w 1968 roku działał w wielu dziedzinach sztuk plastycznych, zajmując się tkaniną, witrażem, malarstwem sztalugowym oraz ściennym. Podkreślał, że jest uczniem Rudzkiej-Cybisowej. „Tak mnie zainspirowała i w ogóle tak zaraziła tym postimpresjonizmem polskim, że do tej pory maluję i spostrzegam inaczej, niż moi koledzy plastycy i artyści współcześni” – mówił w wywiadzie[1]. Równocześnie był otwarty na eksperymenty, w jego dorobku ważne miejsce zajmują dzieła o formie dużo mniej realistycznej, balansującej między kubizmem i formizmem: „Jeżeli robię na przykład projekty tkanin, gdyż ukończyłem Wydział Tkaniny Artystycznej, czy projekty malarstwa ściennego, to działam wtedy bardziej abstrakcyjnie, mam bardziej abstrakcyjny sposób widzenia, postrzegania.” Bardzo wysoko cenił twórczość Tadeusza Brzozowskiego i prof. Janusza Karwackiego.

Władysław Trebunia Tutka, tkanina artystyczna (fot. dzięki uprzejmości rodziny)

Wykonywał różnego rodzaju realizacje artystyczne dla kościołów Podhala, m.in. dekorował polichromiami kościół w Poroninie i kaplicę w Białym Dunajcu. Jego malowidła ścienne zdobiły także wnętrza świeckie, np. w domu podhalańskim im. Tetmajera i Orkana w Ludźmierzu oraz kilku pensjonatach i restauracjach Zakopanego i Poronina. Malowidło „Odpoczynek na hali” powstało jako część dekoracji malarskiej wnętrz siedziby góralskiego zespołu „Harnasie”, działającego przy Mineralnej Spółdzielni Pracy w Suchem. Malowidło nie jest przedstawieniem historycznym, a raczej mitologicznym, zbudowanym na legendzie Tatr, tradycji pasterskich i góralskiej wolności, wywodzącym się z czasów dziewiętnastowiecznego romantyzmu, eksplozji stylu zakopiańskiego oraz młodopolskich fascynacji. „Odpoczynek na hali”, choć realistyczny w formie, przedstawia swego rodzaju idealistyczny obraz zaludniony przez posągowe postaci, ucztujące jak bogowie greccy na Olimpie. W końcu postać najstarszego górala, leżącego na ziemi i wspartego na łokciu, do złudzenia przypomina legendarnego Sabałę. Na tle owiec pali fajkę góral z sumiastymi wąsami, przywodzący na myśl Klimka Bachledę, słynnego przewodnika i pierwszego polskiego ratownika wysokogórskiego, który zginął tragicznie w Tatrach, idąc na ratunek turyście.

Władysław Trebunia Tutka, projekt „Odpoczynku na hali”

Scena przesiąknięta jest tęsknotą. Wspominając górskie wyprawy z czasów studenckich, artysta mówił: „Dzisiaj żałuję, że nie zabierałem ze sobą szkicownika. Bo na pewno Tatry były ciekawsze wtedy, gdy na halach wypasały się jeszcze owce, tak do lat sześćdziesiątych, gdy stały pasterskie szałasy, których dzisiaj już nie ma.” Ziemia praojców była fundamentem całej jego twórczości. Zapytany, w czym tkwi siła jego sztuki, odpowiedział: „Myślę, że chyba nie w sposobie mojego widzenia, czy przekazywania, bo nie uważam się za jakiegoś wybitnego twórcę czy artystę. Moją siłą wewnętrzną jest zamiłowanie do tego, w czym wyrosłem, do swojej kultury, do muzyki, gwary, sprzętów góralskich, do tego wszystkiego, co mnie otaczało w dzieciństwie.

[1] Ta i następne wypowiedzi pochodzą z wywiadu Władysław Trebunia Tutka – artysta i muzyk podhalański, dostępnego online: https://karpackiezboje.pl/wladyslaw-i-krzysztof-trebunia-tutka.html

OPOWIEŚĆ MIESZKAŃCA

Budynek dawnej Mineralnej Spółdzielni Pracy w Suchem, fot. Oskar Hanusek

Budynek, z którego pochodzą malowidła, powstał jeszcze przed wojną, w roku 1935. Początkowo mieściła się w nim rzeźnia, a po II wojnie światowej pełnił funkcję administracyjno-socjalną dla spółdzielni produkującej wiórowo-cementowe płyty, znane pod nazwą Suprema. W latach 70. wygospodarowano w budynku przestrzeń dla zespołu „Harnasie”, wtedy też Władysław Trebunia Tutka namalował pierwsze w tym miejscu polichromie – „Wesele góralskie”, będące przedmiotem pracy magisterskiej Joanny Pietrzyk, oraz rozetę z bacą i turoniem (1971). Było to pierwsze monumentalne zamówienie artysty, wykonane trzy lata po ukończeniu studiów. Kilka lat później do budynku dobudowano dużą salę, w której powstał w roku 1984 „Odpoczynek na hali”. Oprócz wielkiej sceny figuratywnej, pomieszczenie okalał ornamentalny fryz podsufitowy, inkorporujący uproszczone sylwetki zbójników, kobiet, ptaków oraz elementów roślinnych.

Wcześniejsza polichromia Władysława Trebuni Tutki w Suchem, przykryta przez „Odpoczynek na hali”, fot. dzięki uprzejmości rodziny
Fragment wcześniejszej polichromii, widoczny w trakcie zdejmowania „Odpoczynku na hali”, fot. Oskar Hanusek

Okazuje się, że oba malowidła przykryły wcześniejszą polichromię – również autorstwa Władysława Trebuni Tutki. Przed „Odpoczynkiem na hali” dużą ścianę zdobiła kompozycja dużo odważniejsza, przypominająca swoim charakterem tkaniny artystyczne projektowane przez artystę. Była to kompozycja wielofiguralna, widoczna na czarno-białych zdjęciach archiwalnych, udostępnionych przez córkę Władysława, nieocenioną Annę Trebunię Wyrostek. Malowidło przedstawiało sześć formistycznych postaci uchwyconych w tańcu przepełnionym energią rodem z „Szermierki” Chwistka. Pośrodku wiruje para – kobieta i mężczyzna. Wokół nich, w podskoku ze skrzyżowanymi nogami, popisuje się czterech zbójników w wysokich czapach. Zachowane projekty na papierze pokazują ewolucję kompozycji, od kształtów trochę bardziej realistycznych, przywodzących na myśl twórczość Zofii Stryjeńskiej, po finalne, kubizujące sprowadzenie postaci do form abstrakcyjnych, a nawet znaku dekoracyjnego. Podpowiadają nam też co nieco o kolorach, łącząc błękit lub zieleń z czerwienią.

Dlaczego ta polichromia została zamalowana? Możliwe, że odważna, awangardowa kompozycja nie wszystkim się podobała. Poproszono więc artystę o nowe malowidło. Ilość pracy włożonej w „Odpoczynek na hali” pokazuje, że artysta podszedł do problemu ze zrozumieniem, tworząc dla mieszkańców nowe dzieło, prawdopodobnie bardziej zgodne z ich wyobrażeniami.

Stan wnętrza budynku i malowideł Władysława Trebuni Tutki w sierpniu 2019, fot. Oskar Hanusek

Zawirowania transformacji nie oszczędziły Mineralnej Spółdzielni Pracy w Suchem. Na przełomie wieków budynek stał już opuszczony, z wybitymi szybami i rozkradany przez złomiarzy. W 2013 roku niszczejący obiekt został przekazany przez Skarb Państwa gminie Poronin. Jesienią mieszkańcy Suchego dowiedzieli się, że teren ma zostać sprzedany . Zawiązał się więc Społeczny Komitet Zagospodarowania Gminnej Działki w Suchem, a dzięki pomocy Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Zakopanem i jego prezeski, Agaty Nowakowskiej-Wolak, sprawa dotarła do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków oraz Narodowego Instytutu Dziedzictwa.
NID w swojej opinii wskazał znaczącą wartość historyczną malowideł jako dokumentu epoki, ze względu na osobę artysty oraz charakter, wyróżniający się na tle sakralnych realizacji. Podkreślił również wartości artystyczne, z autorską stylizacją formalną i głębokim osadzeniem w kulturze ludowej, przy jednoczesnym wykorzystaniu przygotowania akademickiego i świadomości warsztatu artysty. Malowidło – wykonane nie przez kogoś z zewnątrz, zafascynowanego kulturą ludową, a przez podhalańskiego artystę – jest autentycznym dokumentem ewolucji samoświadomości górali.

Spotkanie prof. Edwarda Kosakowskiego z przedstawicielami gminy, 22.08.2017, fot. Marcin Błaszczyk

Dzięki uporowi mieszkańców z Komitetu, m.in. Anny Jankowskiej, Barbary Piszczór i Jana Guta, sprawy toczyły się dalej. Na studiach podyplomowych Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie powstała praca dyplomowa Wojciecha Łacka dotycząca problematyki zachowania malowideł z Suchego. Badania pigmentów, spoiw oraz składu zapraw przeprowadzono w Laboratorium Chemii Konserwatorskiej Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Krakowie.

OPOWIEŚĆ KONSERWATORA

Prof. Edward Kosakowski przed budynkiem dawnej Spółdzielni Mineralna w Suchem, fot. Marcin Błaszczyk, 22.08.2017

Temat malowideł Trebuni Tutki do Pracowni Przenoszenia i Rozwarstwiania Malowideł Ściennych przyniósł prof. Edward Kosakowski oraz dr Marcin Błaszczyk. Szczególnie ten ostatni, miłośnik Podhala i turysta wysokogórski, zapalił się do rozwiązania problemu. W lipcu i sierpniu 2017 roku odbyły się wizje lokalne w celu określenia kierunków działania konserwatorskiego. Wtedy też dokładnie zbadano stan zachowania obiektu i zaproponowano dalsze kroki.

Spotkanie zespołu konserwatorskiego z córką artysty, Anną Trebunią Wyrostek, 09.07.2019, fot. Oskar Hanusek

Zabieg przenoszenia malowideł ściennych jest rozwiązaniem ostatniej szansy, stosowanym gdy nie ma już możliwości uratowania dzieła in situ. Drastycznie ingeruje on zarówno w sferę materialną, jak i ideową dzieła sztuki, musi więc być poprzedzony głębokim rozpoznaniem zagadnień etycznych, technologicznych i artystycznych. Chęć uratowania malowidła zagrożonego unicestwieniem, jako przyczyna zabiegu, daje pełne moralne podstawy do dalszych działań, w przeciwieństwie do np. pobudek kolekcjonerskich. W przypadku malowideł Trebuni Tutki na niebezpieczeństwo grożące dziełu składało się wiele czynników: bardzo zły stan zachowania budynku, włącznie z naruszonymi fundamentami i więźbą dachową, skomplikowana i niejednorodna budowa stratygraficzna malowideł, zły stan ich zachowania i niestabilność struktury oraz warunki mikrobiologiczne.

Malowidła Władysława Trebuni Tutki podczas początkowych etapów przygotowawczych, utrwalania warstwy malarskiej oraz zakładania licowania, lipiec 2019, fot. Oskar Hanusek
Zdjęcie malowideł ze ściany okazało się dużo trudniejsze niż początkowo zakładano. Akcja trwała cały lipiec 2019 roku. Dzień w dzień zespół konserwatorów najpierw oczyszczał malowidło, podklejał złuszczoną warstwę malarską, następnie naklejał na nią specjalne warstwy tworzące licowanie, by w końcu za pomocą ciężkich elektronarzędzi oddzielić twardą, cementową zaprawę od wątku ceglanego. Wtedy też pokazały się ślady wcześniejszej kompozycji, czytelne zwłaszcza w zestawieniu z fotografiami archiwalnymi.

Malowidła Władysława Trebuni Tutki podczas odspajania od ściany metodami strappo i stacco, sierpień 2019, fot. Oskar Hanusek
Z początkiem sierpnia, wielkie i ciężkie płaty malowidła zostały przetransportowane do Krakowa, gdzie przystąpiono do następnego etapu prac. Należało zeszlifować warstwę zaprawy, przetykanej gęsto jeszcze twardszym żwirem. Dzięki temu, warstwa malarska utrzymywana na swoim miejscu przez licowanie, znacznie zyskała na lekkości. Konserwatorzy musieli na odwrociu płatów zbudować układ specjalnych warstw pełniących różnoraką rolę – uzupełniających ubytki, zapewniających odporność na rozrywanie, czy wreszcie zapewniających odwracalność zabiegu. Dopiero po usunięciu licowania i osadzeniu na nowych, lekkich i sztywnych podłożach, płaty zaczęły znów przypominać malowidła ścienne.

Malowidła Władysława Trebuni Tutki podczas opracowywania odwrocia, usuwania licowania oraz osadzania na podłożu, maj-wrzesień 2020, fot. Oskar Hanusek

PIĄTA OPOWIEŚĆ

Tytułowa piąta historia ma miejsce już w trakcie trwania wystawy. Ostatni etap prac odbywa się w Galerii Cztery Ściany, gdzie konserwatorzy uzupełniają powstałe na przestrzeni lat ubytki, retuszują i scalają przedstawienie, przywracając go do świetności. Wystawa prezentuje więc dzieło w procesie, umożliwia podglądanie konserwatorów przy pracy i doświadczenie bogactwa historii niesionych przez obiekt.

Malowidła Władysława Trebuni Tutki podczas uzupełniania ubytków zaprawy i warstwy malarskiej, wrzesień-listopad 2020, fot. Oskar Hanusek
Ze względu na obostrzenia związane z epidemią COVID-19 plany dotyczące wystawy musiały zostać zmodyfikowane. Budynek WKiRDS, gdzie mieści się Galeria Cztery Ściany, został zamknięty dla osób z zewnątrz. Przechodnie mogli co nieco zobaczyć, zaglądając przez duże okna od strony parkingu, nie było to jednak doświadczenie pełne. Dlatego postanowiliśmy przenieść wystawę w sferę wirtualną, przekształcając piątą opowieść, przekazywaną słowami i czynnościami konserwatorów w Galerii, w piątą opowieść przekazywaną za pomocą postów na Facebooku.

Wkrótce też „Odpoczynek na hali” wróci na swoje miejsce, do Suchego koło Poronina, gdzie każdy zainteresowany będzie mógł go zobaczyć w pełnej krasie. I to będzie epilog wystawy „Piąta historia” – a także miesięcy pracy zespołu konserwatorów.

O PROJEKCIE KONSERWATORSKIM

Akcja ratunkowa jest częścią pracy badawczej wykładowców WKiRDS: dr Doroty Białek-Kosteckiej, dra Marcina Błaszczyka, mgr Karoliny Molgi oraz mgra Oskara Hanuska, realizowana jest przez działające przy wydziale Stowarzyszenie Kon-Federacja, spełniające w ten sposób swoje cele statutowe. Pochodzące z tego samego budynku ścienne malowidło Władysława Trebuni Tutki pt. „Wesele góralskie” jest przedmiotem pracy magisterskiej studentki WKiRDS Joanny Pietrzyk, prowadzonej pod kierunkiem dr Doroty Białek-Kosteckiej.

Prace konserwatorskie wykonywane w ramach projektu „Przestrzeń dla nas: stworzenie przestrzeni i oferty czasu wolnego oraz miejsca aktywizacji i integracji społecznej dla mieszkańców Gminy Poronin (Sieć GOK) – Komponent 1. Gminny Ośrodek Kultury w Poroninie, Komponent 2. Filia GOK W Małem Cichem oraz Komponent 4. Filia GOK W Suchem – utworzenie Poroniańskiego Centrum Kultury i Dziedzictwa Podhala w Suchem” współfinansowanego z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020.

Podziel się wpisem na: