Wystawa HARENDA 2013

4 listopada 2013

Dziekan Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki
Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie dr hab. Marta Lempart-Geratowska prof. ASP
oraz Galeria 4 ŚCIANY zaprasza na uroczyste otwarcie wystawy

HARENDA 2013

Wystawa poplenerowa studentów II roku Wydziału KiRDS ASP w Krakowie

Wernisaż 8 listopada 2013 r. (piątek) o godz. 19.00
Wystawa czynna w dniach: od 09.11.2013 r. do 06.12.2013 r.
Od poniedziałku do piątku w godz. od 8.00 do 20.00

4 ŚCIANY, Galeria Wydziału KiRDS, Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie

Adres: 30-052 Kraków, ul. Lea 29
E-mail: galeria.wkirds@asp.krakow.pl

Informacje o bieżącej wystawie dostępne na stronie internetowej
Wydziału
wk.asp.krakow.pl

Na stronie znajdują się również materiały archiwalne dokumentujące
działalność Galerii, zapraszamy.

 

 

Jak malować na plenerze?

Są pewne dwie zasady akademickie, które wydają się być ze sobą całkowicie sprzeczne. Co dowodzi chyba tylko tego, że obie są  prawdziwe – przecież na świecie wiele rzeczy jest zaskakujących
i paradoksalnych.

                Więc tak! Pierwsza szkoła uczy, że trzeba tak malować każdy obraz, jakby miało być to nasze ostatnie dzieło w życiu. Chodzi o powagę, namaszczenie, odpowiedzialność. Można ująć ten pogląd porzekadłem
z innej dziedziny, ale w sztuce też prawdziwym – by nie rzucać słów na wiatr.

                Druga zasada jest temu przeciwna. Ucząc mówi się: trzeba malować swobodnie, nie przejmować się tak bardzo, bo to nas krępuje. Mówi się też uczniom, że nie powinni bać się płótna. Doradza się również, by nie byli tak przejęci, bo obraz może przydarzyć się spontanicznie i niejako przypadkowo.

Obie rady są akademickie, można powiedzieć, tak akademickie, jak akademickie jest malowanie w pracowni.  A jak wobec tego malować na plenerze?

                Mamy plener – okres zamknięty datami rozpoczęcia i zakończenia. Taki wyjazd  jest krótkim czasem, więc namawia do lapidarności, można nawet powiedzieć, nonszalancji w malowaniu. Oczywiście opuszczenie bram uczelni zaprasza do swobody, do wolności. Bliższe wydaje się tej aurze zastosowanie drugiej z wymienionych wstępem zasad. Po prostu uda się albo się nie uda.

Plenery nie są wydarzeniami codziennymi – poprzez niecodzienność należą do tych zdarzeń, które można wspominać później długo. Wydaje się nam często, że czas, do którego  powracamy pamięcią, był szczególnie przemijającym i ulotnym. Wiemy też, że nie wróci. To z kolei skłania ku pierwszej pracownianej radzie, by z powagą stanąć do pracy, mieć wytężoną uwagę i postawione jasno zadanie. Trzeba się starać: przecież niejako „przecinamy” płótnem biegnący czas.

Pewne jest, że mamy po plenerze obrazy, które już takie pozostaną i chociaż będą wydawać się nam
z czasem coraz bardziej inne – to zmienimy się my – nie one.

Pewne jest także, że to nie ostatni plener w życiu młodych malarzy, chociaż ten się nie powtórzy.

                Jest popularna rada na życie i ma wydźwięk podobny oksymoronowi w wierszu, a brzmi: „trzeba śpieszyć się powoli”. Na początku wymieniłem dwie rady „na malarstwo” i myślę, że mimo sprzeczności splatają się wzajemnie w podobny sposób. Zaplecenie to ma sens tylko pozornie sprzeczny.

„Nieskrępowanie” wydaje się konieczne w pracy malarza, a spontaniczność kojarzy się
z autentyzmem. Powaga i skupienie też wydają się być ważne, bo to nie byle jakie wyzwanie – próbować stworzyć właściwie cały świat przy pomocy farby i do tego jeszcze działając w pojedynkę.

Na początku na płótnie nie było niczego, a potem malarz zrobił tam niebo, ziemię i całą resztę. Wszystko zrobił z farby: ziemię z farby, niebo z farby i może nawet siebie tam zostawił zrobionego z farby. Ten, właśnie ten malarz, wziął farby i to wszystko zrobił. Ten a nie inny.

 

Szymon Wojtanowski

 

 

Alicja Sawoniuk, olej, 41x33cm

Nadia Lipiec, olej, 60x30cm

Barbara Krzaklewska, olej, 50x40cm

Patrycja Kucharzyk, olej, 45x30cm

Martyna Krawczyk, olej, 45x30cm

Monika Szmit, olej, 70x50cm